środa, 20 lutego 2013

Gotowanie z Przedszkolakiem

Dziś koleżanka opowiedziała mi pewną historię, z życia wziętą z resztą, która przyznam szczerze mną wstrząsnęła. Jej córeczka, postanowiła pobawić się w przedszkole. Posadziła swoje lalki wokół małego stolika, rozstawiła zestaw obiadowy przed każdą z nich i rozpoczęła "wydawanie" posiłków. A na obiad była zupa.... Małgosiu- Twoja porcja, Kamilo- twoja- wyliczała mała Klara, zmieniając ton głosu.  Jakież było zdziwienie Magdy (bo tak nazywa się moja koleżanka), kiedy usłyszała- a co z bezmlecznymi? Może nie zaszkodzi....bach... i na kolejnym talerzu wylądowała porcja pachnącej, zabielanej mlekiem zupy.... Magda wprost nie mogła w to uwierzyć. Od razu wzięła na spytki małą Klarę, próbując wyciągnąć z niej jak najwięcej...kto tak robi i czy często takie sytuacje mają miejsce..jednakże dziewczynka milczała jak zaklęta.
Skąd w małej główce, czteroletniej dziewczynki utkwiły takie nazwijmy to skecze....? jak często mają miejsce takie sytuacje? Aż boję się myśleć...




Nawiązując do poprzednich postów, w dalszym ciągu pozostając w temacie kuchni, chciałabym poruszyć temat wspólnego gotowania- właśnie z przedszkolakiem. Na pewno słyszeliście wcześniej, że gotowanie z dzieciakami jest najlepszą metodą na wyrabianie u nich zdrowych nawyków żywieniowych. Statystyki pokazują, że dzieci chętniej spróbują "nowości" (czytaj: warzyw), jeśli mają swój udział w przygotowaniu posiłku. Ponadto, ekspozycja na nowe składniki pokarmowe regularnie poszerza listę produktów do spożycia (a ta w przypadku moich dzieci jest dla  przykładu baaardzo okrojona), co w przyszłości oczywiście procentuje.




Ale czy wiecie, że gotowanie z przedszkolakiem uczy rónież podstaw chemii, matematyki,  umiejętności językowych, sztuki a nawet czytania? Obcowanie w kuchni daje olbrzymie możliwości odkrywcze jak np. pozwala uzmysłowić sobie w jaki sposób poszczególne składniki się łączą, jak ze sobą reagują, w jaki sposób się zmieniają w trakcie gotowania. Gotowanie to również nauka podstaw arytmetyki....bo co warta jest lista składników, jeśli nie zostaną dopasowane odpowiednie ilości.... a ułamki w przepisach typu 1/4, 1/2 czy nawet 5/8 przecież rządzą!


Co więcej prowokowanie malca do tego, aby opisywał co widzi, co czuje, aby określił jak smakują poszczególne składniki zdecydowanie buduje jego słownik i rozwija kreatywność.
No i jeszcze coś.... wspólne czytanie przepisu uczy, jak śledzić wzrokiem wyrazy od lewej do prawej oraz jak odróżniać literki od cyfr. Czyli po prostu uczy czytać.
A na koniec najważniejsze....wspólne gotowanie pozwala świetnie spędzić czas i przede wszystkim być razem...i cieszyć się każdą chwilą.
W takim razie rodzi się więc pytanie: co tak często powstrzymuje rodziców przed wpuszczeniem dzieciaków do kuchni? 
Myślę, że po pierwsze brak wiary w to, że dadzą sobie radę...ale chyba przede wszystkim obawa przed bałaganem jaki po sobie zostawią.... 
Kochani! Nie bójcie się! Dzieciaki poradzą sobie w każdych warunkach, a Wam gwarantuję, że poradzicie sobie ze sprzątaniem.... Spróbujcie, bo naprawdę warto! Polecam!
 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz